Kulisy sławy - blog Bodaciousa cz. 1

10 05 2008

Powiedział mi, że jeśli napiszę o nim notkę, to na E-Sejmie dostanę 150 000 zł. Pieniędzmi, nawet wirtualnymi, nigdy nie gardzę :)

Kiedy zakładałem tego bloga, nie myślałem, że kiedykolwiek będę miał jakichś stałych czytelników. W ostatnich czasach Bodka nie dowartościowywaliście, w związku z tym Bodek postanowił napisać absolutnie wykurwistą notkę, która z pewnością dostanie Oskara za efekty specjalne, a Frozen dostanie Oskara za najlepszą rolę drugoplanową. Widzę przyszłość, w której sprzedaję prawa do napisania książki i filmu na podstawie mojej notki, a EA błaga mnie o możliwość zrobienia gry komputerowej na jej podstawie. Notka będzie prześledzeniem dotyhczasowych losów Bloga okiem moim. Skomentuję KAŻDĄ notkę, jaką do tej pory napisałem. W kilku odcinkach.

Najpierw zajrzyjmy na starego bloga: bcorporation.wordpress.com, aby zobaczyć najstarsze notki.

Bcorporation.blogspot.com, 21.08.2007-27.12.2007

Zastanawiam się…

To była ciekawa notka. Pierwsza, otwierająca Tysiącletniego Bloga Bodaciousa. Ponadto, była ona notką jednozdaniową, charakterystyczną dla mojego bloga. Napisałem ją odruchowo, bo akurat kilka godzin wcześniej miałem wielkie WIELKIE WIELKIE problemy z Windowsem i musiałem go zainstalować od nowa. ;)

Korea Północna - teoria i praktyka. oraz Północ i Południe

Bardzo powierzchowna notka. Przyznaję się, byłem wtedy głupi - bardzo powierzchownie pisałem o Korei Północnej. Teraz trochę mi głupio za tę notkę, ale cóż - w tamtejszych czasach Alkohol ocenił te notki słowami “Ty piszesz tak, jakbym ja zawsze chciał pisać”. A co mnie zainspirowało? Wielostronicowy opis wycieczki do Korei Północnej jakiegoś portalu turystycznego, na który trafiłem przypadkiem przez Google, a który przeczytałem od deski do deski. Może kiedyś znajdę linka, to dam.

Wesołe reklamy PiSu.

To była średnia notka, pisana pod wpływem i bardzo chaotyczna, ale o dziwo, wszystkim się podobało. Inspired by rozmowa z Michałem Maliną Majem vel Porzeczka na temat reklamówek PiSowych, którego pozdrawiam serdecznie i któremu napewno prześlę linka do tej notki. Stwierdził on, że “no kurwa, kolesie mają wielką chatę, dwa samochody, huśtawkę i napewno uwierzę że dwa lata temu byli bezrobotni”.

Co nam prezentuje Żeberko?

Na przekór wszystkim napiszę, że notka nie była zła, choć nie zachwyca. Czy jest na sali osoba, która nie zauważyła że pogrubiam tam napisy wzorem Janusza I z dynastii Korwinów-Mikków? :]

SimCity Society

Fajna notka to była, biorąc pod uwagę że miałem rację - nawet bardzo fajna. Inspired by założenie konta w Simtropolis i kilkanaście artykułów o SimCity 5.

Civilization IV BtS

Zajebista notka. Sam ją lubię czasami czytać. Błyskotliwa, cudowna, doskonała, absolutnie wykurwista zajebioza. Nirwana Buddy wymięka.  Początkowo tytuł notki miał brzmieć “Notki nie będzie…”. Inspired by programy na TVNie o szkodliwości gier komputerowych i moja własna gra.

Euro 1910 - start

Pamiętacie (baczność!) Euro 1910 (spocznij!)? W sumie fajnie by było odnowić tę grę. Ta notka ma jednak głębsze znaczenie, to w niej po raz pierwszy przejawił się bodkowy humor. Tak, Arcy, to ty byłeś wtedy Alfonsem.

I TY możesz skomentować mojego bloga!

Aktualne jeszcze dziś :D co ciekawe, notka zainspirowana została plakatem “I want you to Bitter Glory” na EUFI.

Odwyk mały…

Bodkowy humor ukazał się w pewnej krasie, we wszystkich orderach i szacie z gronostajów. Inspired by cyrk (Alk będzie wiedział o co chodzi).

Bilans “dnia bez komputera”

Świetna notka. Rozśmieszyła wiele milionów osób. Tak, Froziu, tam jest coś o e-sejmie! :D Wtedy to była gra, naprawdę ciekawa, i przede wszystkim coś się działo, a nie, jak teraz. To były czasy lokibba i szczytu potęgi Euro 1910.

Nah, dża, tró itd. itd.

Pierwsza z notek przeznaczonych tylko do śmiania się. Inspired by Wehr.

Co do Iławy…

Humor Arcego przepleciony z moim. Ech, to były czasy. Alk był nieźle wkurzony. :)




Pytanie do publiczności

29 04 2008

Słyszeliście kiedyś o komentowaniu?




Moja zmiana religii

27 04 2008

Od czasów Bolesława Chrobrego byłem znany moim przyjaciołom jako wojujący ateista. Jednak w związku z objawieniem Ducha Świętego, którego doznałem dwa tygodnie temu podczas mycia zębów, dowiedziałem się, że Bóg istnieje i że aby dostać się do raju, muszę stać się wierzący. W myśl tego objawienia jeszcze tego samego dnia wstąpiłem do Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kryszny.

Moje początki jako hindusa były trudne. Nie mogłem się przyzwyczaić do śpiewania maha mantry 1700 razy dziennie (taki był wymóg mojej religii - musiałem przerywać sobie rozmowy, jedzenie, kąpiel, jazdę samochodem aby uklęknąć i zaśpiewać mantrę). Mój guru twierdził, że do tej pory żyłem w wielkiej zapaści moralnej, i muszę się z tego wydostać sprzedając swój majątek biednym i śpiewając mantrę 3500 razy dziennie, a także pościć nieprzerwanie przez 3 miesiące (miałem jeść jedynie kromkę chleba dziennie).

Jednak po tygodniu było mi coraz łatwiej. Guru uznał, że mogę ograniczyć śpiewanie mantry do 100 razy dziennie, 3 razy dziennie chodzić na godzinną medytację i że mogę się zawierzyć Hare Krysznie. Zamieszkałem w jedynym, co mi pozostało po sprzedaży majątku - w mojej wartej wiele dziesiątek tysięcy złotych kawalerce w centrum Warszawy.

Moi przyjaciele i rodzina nie rozumieli, jak bardzo ważna w moim życiu jest Kryszna. Nie wydawałem pieniędzy na ISKCOM, o nie - wydawałem je biednym. Sam bardzo zubożałem, ale na tym polega życie oddanego wyznawcy Hare Kryszny. Byłem szczęśliwy wiedząc, że moje życie posiada teraz inny cel, niż materialistyczny hedonizm.

Sprzedałem wszystko, co mogłoby oderwać mnie od religii. Niedługo, gdy dowiedział się o tym mój guru, zezwolił mi na przyjęcie święceń sannjasy. Od tej pory byłem zupełnie innym człowiekiem - czułem, że wszystko co robię, zostanie mi odpłacone później, i że nie będę musiał już przejmować się hedonistyczno-materialistycznymi problemami.

A potem się obudziłem i poszłem zrobić sobie śniadanie: chleb z szynką.




W Gazecie Wyborczej zamieścili inteligentny artykuł

26 04 2008

http://www.racjonalista.pl/xpliki/gw.5.9.2007.pdf

Świat się kończy.




Nowy wygląd. Mam nadzieję, że się podoba.

20 04 2008

Szkoda tylko, że zaznacza tekst na oczojebny pomarańczowy. Poza tym - zajebisty, nie?




Bodq TV

20 04 2008

Radzę tam spojrzeć :)




Jarosławy

20 04 2008

Dzieci moje, istnieją takie złe stwory, które nas, ateistów, nie lubią. Nazywają się Jarosławy.

Typowy Jarosław mieszka na wsi, ma gospodarstwo, traktor kupiony na kredyt, żonę i czwórkę dzieci, co tydzień chodzi do kościoła i prowadzi żywot prostego człowieka. W Boga wierzy, a co, dzieci ma, bo tak trzeba, żonę ma, bo ją kocha i żeby mu placki robiła, a traktor ma, żeby na rodzinę i na to wszystko, co ma, bo tak trzeba pracować. Jarosław nie ma takich wielkich dylematów moralno-etycznych jak zrobić se kawę ze śmietanką, czy bez?.

Każdy Jarosław musi mówić z jakimś akcentem typu “ło”. Ludzie tacy najczęściej są bardzo pomocni, ale nie ufają ludziom, którzy nie są wierzący lub którzy wyglądają na młodych studentów o zapatrywaniach liberalnych. Wcale nie jest tak, że każdy Jarosław słucha Radia Maryja. To tylko głupi stereotyp, który tak naprawdę nie znajduje w rzeczywistości żadnego oparcia - tak naprawdę, wielu z nich jest sceptycznych wobec poglądów katolickiego radia. Nie są oni aż tak tradycjonalistyczni, jak by się mogło wydawać - wielu z nich nie ma zbyt wiele przeciwko gejom, ani takim tam, ale gdy ktoś jest ateistą, wtedy się burzą.

Byli oni wychowywani w tej wierze. Ich ojciec wierzył, dziadek umierał za wiarę i Polskę walcząc z Moskalami, a pradziadek był bohaterskim żołnierzem umierającym za wiarę. Warto się zastanowić jak wygląda psychika Jarosława, gdyż są oni pewnego rodzaju fenomenem społecznym. Taki człowiek jest żywym dowodem bezsensu wiary, gdyż wierzą oni bo tak wypada.

Ja szczerze mówiąc nigdy nie lubiłem takich ludzi. Spotykałem się z ich niechęcią, ilekroć dane mi było prosić ich o pomoc. Ich “powstanie” jest wynikiem swoistego tradycjonalizmu, jaki w RP panuje. Człowiek, dla którego świat kończy się za krańcem miejscowości w której mieszka, tak naprawdę nie posiada sensu życia. Bo jakeż można posiadać jakiekolwiek wyższe pragnienia i ambicje, jeśli obco nie czujemy się tylko we własnej rodzinie?

Tak oto prezentuje się profil ostatnich prawdziwych wyznawców chrześcijaństwa w Polsce.




I TY możesz sprawdzić swoją znajomość sztuki!

19 04 2008

http://reverent.org/true_art_or_fake_art.html

Tutaj chodzi o to żeby wskazać, który obraz jest prawdziwym dziełem jakiegoś Pollocka czy innego Klee, a który jest czymś stworzonym na poczekaniu.

http://reverent.org/great_art_or_not.html

A tu o to, żeby wskazać, które obrazy zostały wykonane przez jakiegoś wielkiego artystę, a które przez kogoś, o którym uczyliśmy się na historii, ale malowanie traktował jako hobby.

Jak kto ciekawy, to podam swoje wyniki. :)




Skandal

18 04 2008

Wszyscy moi czytelnicy powyżej 100 IQ się wynieśli. Jeśli choć jeden taki nie skomentuje notki o Hopperze kończę ze sztuką i zaczynam pisać o upadku moralnym dzisiejszych czasów.

Żeby było jasne - ja mam 146 IQ. :)




Ech…

12 04 2008

Czas na nowy wygląd. Nowy, świecący bielą, wordpressowy szablon. Co o tym sądzicie?